.linkwithin_posts a div { -webkit-border-radius: 10px; -moz-border-radius: 10px; border-radius: 10px; }

Panie i panowie, przedstawiam Wam Królową Helenę:)

Dzisiejszy post będzie dotyczył słynnej miętowej maseczki marki Queen Helene. Królowa Helena to marka amerykańska, maseczka Mint Julep Masque jest jedną z bardziej popularnych produktów tej marki.
Jak zapewnia producent maseczka przeznaczona jest do skóry przetłuszczającej się, zanieczyszczonej oraz trądzikowej, ale także posiadaczki innych typów cer mogą ją z powodzeniem stosować, ponieważ maseczka ma działanie oczyszczające, nawilżające i łagodzące.

W skład maseczki wchodzi glinka kaolinowa ( na pierwszym miejscu w składzie ), cynk, gliceryna, czy siarka.
Maseczka ma normalizować działanie gruczołów łojowych, oraz oczyszczać cerę z zaskórników. Na polskiej stonce tej marki, znalazłam również informację, iż maseczka rozluźnia napięcie mięśniowe szyi i twarzy, ciężko mi się jednak do tego odnieść.
Ten produkt Queen Helene naprawdę lubię. Maseczka ma zielonkawy wygląd oraz zapach miętowej pasty do zębów, konsystencja jest jednak inna, bardziej zwarta, gęsta. Po nałożeniu maseczki na całą twarz ( tak ją początkowo stosowałam ) wysycha jak glinka. Faktycznie wygładza i oczyszcza, do tego po takiej miętowej przyjemności nie tylko skóra twarzy jest odświeżona:)
Nie zaobserwowałam jednak jakiegoś większego wpływu po 15 minutach noszenia maski, na niespodzianki w postaci krostek, a na tym mi najbardziej zależało. Zaczęłam więc, maseczkę stosować  jako punktowy specyfik na krostki, które mają się pojawić, bądź te, których chce się szybko pozbyć. Maseczka w takiej roli sprawdza się doskonale. Po nałożeniu punktowo na noc na krostki, rano już niewiele po nich zostaje:p
Do tego przy takim stosowaniu, maseczka starcza na bardzo długi czas. Można ją dostać w dwóch pojemnościach 56, 7 g oraz  227 g. Ja posiadam tę mniejszą, a i tak mam ją już prawie rok:)  O maseczce można  poczytać również  na Wizażu. Opinie są różne, jedni ją uwielbiają, inni nie znoszą, ja skusiłam się na zakup i naprawdę nie żałuję. 

Cena: za 56,7 g - 8, 50 ( bez przesyłki )

36 komentarzy :

  1. nawet ja słyszałam o tej maseczce, kiedyś na pewno ją wypróbuję

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz słyszę o niej! :) Ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. noo pierwszy raz i ja o niej słyszę-ciekawa!

    OdpowiedzUsuń
  4. ja ja uwielbiam, jest swietna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie to jest to czego szukam, maseczka z glinką, która jednocześnie nawilża, sama muszę się też przekonać! :) Zapisuję na swoją zakupową listę :D
    Dzięki Ivy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe, nigdy wcześniej jej nie znałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest naprawdę fajna, choć marka nie jest u nas aż tak popularna;)

      Usuń
  7. na mnie glinka bardzo dobrze działa, więc pewnie by się sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na mnie też glinki dobrze działają:) uwielbiam je wszystkie, ale chyba najbardziej białą;)

      Usuń
  8. Mam na nią od dawna ochotę i na pewno kiedyś ją kupie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Warta wypróbowania punktowo, kiedy przed jakimś ważnym wydarzeniem na twarzy mamy niespodziankę ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słyszałam nigdy o tej maseczce :) Brzmi jednak ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie slyszalam o tej firmie, a w dodatku jakos nigdy jeszcze nie dopasowałam maseczki do swojej skory, zawsze cos nie tak !
    Recenzja ciekawa!!!
    www.lavilady.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  12. oo dla mnie nowość :) ale coś dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie słyszałam o tym produkcie ;) zaciekawiłas mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Odpowiedzi
    1. cieszę się, że udało mi się Cię zaciekawić;)

      Usuń
  15. mnie też zaciekawiłaś ;> opakowanie nie jest tak ciekawe, więc ważna jest recenzja, która uświadomi nam opakowanie specyfiku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację, opakowanie nie przyciąga wzroku, jest raczej proste, ale produkt w nim zawarty, jest godny uwagi;)

      Usuń
  16. Jak radzi sobie z zaskórnikami?? Bo to mnie ciekawi najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej radzi sobie z świeżymi, zaognionymi krostkami. Z zaskórnikami radzi sobie przeciętnie, lepsze są jednak maski peel-off:)

      Usuń
  17. ahh same skarby na tym blogu widze :) super :) jestem nowa fanka i zapraszam rowniez do siebie


    xx
    www.domyca.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Szczerze mówiąc, nigdy nie ciągnęło mnie do tej maseczki, ale może jednak ją wypróbuję. Jeśli szukasz czegoś dobrego na zmiany trądzikowe, to polecam czystą glinkę Ghassoul, a jeśli nie chce Ci się "bawić" w rozrabianie, to dobrą opcją jest też maseczka oczyszczająca z Sanoflore :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję;) glinkę Ghassoul miałam, ale mnie podrażniała, musiałam przerzucić się na białą i zieloną. Co do maseczki z Sanoflore to nie znam, ale zaraz sobie poszukam jakichś informacji na jej temat;)

      Usuń
  19. Mówisz, że ona taka popularna, a ja o niej nie słyszałam O_O

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty