.linkwithin_posts a div { -webkit-border-radius: 10px; -moz-border-radius: 10px; border-radius: 10px; }

Ciemny miedziano-mahoniowy blond numer 6.45 zwany Bursztynem.

Dziś będzie na temat koloryzacji. Dawno już nie pisałam, mam sporo zaległości i sporo nowo przetestowanych farb. Zacznę od recenzji farby od LOREAL. Farba Prodigy bo o niej mowa, jak zapewnia producent, to nowoczesna, wielowymiarowa koloryzacja. Wykorzystuje moc mikro-olejku, niestety nie mam pojęcia jakiego...Ma dawać naturalny efekt z refleksami cytuję "bez efektu kasku". Czy któraś z Was miała po farbowaniu efekt kasku? bo ja chyba nie bardzo rozumiem, co autor miał na myśli:p No w każdym razie, nie będę złośliwa, bo farba całkiem przypadła mi do gustu:) 
Jak wiecie włosy farbuję na odcienie miedzi. Miałam już na włosach Mango od Loreal, która dała na moich włosach efekt marchewki, byłam bardzo dobrze rozpoznawalna już z kilkunastu metrów. Nie  przepadam za tak rzucającymi  się w oczy odcieniami i do Mango już więcej nie wróciłam. Szukając więc dalej wpadłam na dwa odcienie rudości z serii Prodigy. Jeden tak pomarańczowy, że aż niezalecany do jasnego  blondu (przynajmniej tak napisano na opakowaniu), drugi bardziej naturalny ciemny miedziano-mahoniowy blond numer 6.45 nazwany Bursztynem. Nazwa fajna, farba bez amoniaku, cena średnio mi się podoba, no ale kupiłam....:)
Zgodnie z numeracją 6 poziom tonu, to ciemny blond, refleks koloru to 45- mieszanka refleksów miedzi 4 (w praktyce to rudobrązowy,  ciepły odcień) i 5  to mahoń (w praktyce  czerwonobrązowy, jak dojrzała czereśnia, odcień zimny). Ostateczny kolor to faktycznie ciepły, średni do ciemnego blondu z miedzianym refleksem. Kolor bardzo mi odpowiada, no i rzeczywiście nie jest rażący, raczej naturalny.
Jestem bardzo ciekawa, jak kolor będzie wyglądał po kilku  myciach, jak już to sprawdzę, to na pewno wrzucę kilka zdjęć. Druga sprawa to szybkość wymywania, na moich włosach jest błyskawiczna. Wysokoporowate włosy szybko oddają farbę. Mam nadzieję, że ta seria mnie pod tym kątem nie zawiedzie, no ale o tym za jakiś czas:)
Farbę aplikuje się na włosy mocno średnio. Ostatnio farbowałam miedzianym bursztynem z Marionu z serii Natura (jeśli ktoś nie kojarzy, saszetkę z kolorem dodaje się do buteleczki i potrząsa, potem wygodnie wyciska farbę wprost na włosy). Tutaj standardowo miesza się tubki w miseczce, farba jest rzadka, czasem zanim podniosłam pędzelek do wysokości włosów, jej część zdążyła znaleźć się na umywalce...Oprócz tego, farba całkiem przyjemnie pachnie. Naprawdę, jak na farbę do włosów,  pod tym względem jest bardzo fajna. 
Po lewej zdjęcie zaraz po farbowaniu z lampą, po prawej bez lampy i trochę nieostre (średnio mi wychodzie robienie sobie samej zdjęć:p). Faktycznie włosy były w dobrym stanie, na pewno w  lepszym niż po farbie z Marionu, która co prawda daje piękny kolor, ale niestety bardzo przesusza włosy. Swoją drogą nie wiem na ile ten stan jest zasługą samej farby, a na ile odżywki -silikonowej bomby, dołączonej do opakowania.
Któraś z Was używała tego odcienia, albo jakiegoś innego koloru z tej serii? 

Olejki do pielęgnacji skóry twarzy, których używam - część III.

Dziś chciałabym Wam przedstawić kolejne cztery olejki, których używam do pielęgnacji skóry twarzy i włosów. Jeśli ktoś z Was czytał poprzednie posty z tej serii, to pewnie wie, że jestem olejkową maniaczką:p mam ich w sumie sporo, ale używam ich codziennie, czasem coś ukręcę, czasem po prostu nakładam na twarz, czasem stosuję do wieczornego masażu twarzy. Dla przypomnienia, mam przetłuszczającą się cerę ze skłonnością do trądziku. Leczyłam go antybiotykami, bo nigdy mimo licznych sugestii dermatologa, nie zdecydowałam się na leczenie lekami z wysokim stężeniem witaminy A (ani jedna ani druga opcja nie była dobra).Teraz cera wygląda lepiej, czasem tylko coś wyskoczy. Generalnie po stosowaniu licznych maści i papek z apteki, od kilku lat stosuję dużo naturalnych środków pielęgnujących, a znaczna część z nich, to właśnie olejki:) 

1.)Olejek z pestek malin-
Olejek z pestek malin jest takim średniaczkiem, przynajmniej w przypadku mojego typu cery. Za to jest genialny w przypadku pielęgnacji końcówek wysokoporowatych włosów. Dlatego ja stosuję go głównie na włosy. Olejek jest źródłem kwasów omega 3 i omega 6. Podobno zawiera dużo karotenoidów, dzięki czemu wyrównuje koloryt skóry, z czym w zasadzie muszę się zgodzić. Zawiera także kwas elagowy, która ma działanie przeciwrakowe. Z opisu tego olejku wynika również, że ma działanie przeciwalergiczne. Trudno mi się do tego odnieść bo żadnych alergii skórnych na szczęście nie doświadczyłam. Olejek nie powoduje powstawania zaskórników, nie zapycha porów, a przy tym fajnie nawilża skórę. Gdzieś wyczytałam, że pachnie malinami, no nie... malinami to on ani trochę nie pachnie, ale zapach jest znośny, olejowy po prostu. Bardzo dobrze sprawdza się przy wieczornym masażu twarzy. Polecany jest głównie do skóry suchej, z racji swoich nawilżających właściwości, do skóry dojrzałej oraz tej, ze skłonnością do podrażnień. Moim zdaniem nie jest to ani ciężki, ani jakoś szczególnie lekki olejek, taki średni jeśli chodzi o gęstość, szybkość i łatwość wchłaniania.  Swój olejek kupiłam na e-naturalne i zapłaciłam za 10 g całe 7,90 zł. Co ciekawe tylko na e-naturalne spotkałam się z opisem konieczności przechowywania olejków w lodówce. Posiadam olejki z kilku sklepów, ale żaden o tym wcześniej nie wspominał. Swoje olejki trzymam w szafce w temperaturze pokojowej, żaden mi jeszcze nie zjełczał. 
źródło zdjęcia po prawej klik
2.) Olejek z pestek jeżyn-
Ma zielonkawy kolor niczym olejek z avokado. Olejek z pestek jeżyn lubię bardziej niż ten z pestek malin. Głównie za to, że oprócz tego, że fajnie nawilża, to reguluje również wydzielanie sebum. Przy mojej przetłuszczającej się skórze to rozwiązanie wprost idealne. Podobno ten olejek ma silne działanie przeciwutleniające, a więc działa przeciwstarzeniowo. Do tego z uwagi na jego działanie stymulujące krążenie krwi, wzmacniające naczynia krwionośne mogłabym go polecić osobom, które borykają się z pękającymi naczynkami na twarzy. Wracając do działania przeciwstarzeniowego, taką właściwość zapewnia mu duża ilość naturalnych przeciwutleniaczy, czyli witaminy C i E. Od jakiegoś czasu wyszukuję produkty, które te witaminy zawierają i chyba właśnie głównie to skusiło mnie, aby kupić akurat ten olejek. Jest genialny do stosowania pod oczy, bo dzięki swojemu działaniu polegającemu na stymulowaniu mikrokrążenia sprawia, że opuchlizna i zasinienia pod oczami są mniej widoczne. Oczywiście jak to olej, zawiera też nienasycone kwasy tłuszczowe-kwas linolenowy (ok. 20%) oraz kwas linolowy (ok. 60 %). Stosowany regularnie bardzo fajnie uelastycznia skórę.  Jeśli chodzi o zapach to jest kwaskowaty, jak dla mnie średnio przyjemny, no ale to jestem w stanie mu wybaczyć:) Swój olejek kupiłam na e-naturalne i zapłaciłam za 10 g  całe 6,90 zł. 
źródło zdjęcia po prawej klik
3.) Olejek z pestek arbuza- 
Ten olejek bardzo lubię, za jego ekspresową wchłanialność. To zdecydowanie jeden z najlżejszych olejków, które miałam. Jest idealnie przejrzysty, niczym olejek rycynowy, choć gdzieś wyczytałam, że ma lekko różowawy odcień. Mój jest bezbarwny, być może to zależy od rodzaju melonowca, z którego pestek olej jest tłoczony. Zapach neutralny, olejowy.  Ma dużą odporność na jełczenie, dlatego jeśli chcemy przedłużyć żywotność jakieś olejowej mieszanki, warto go do niej dodać. Bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustej warstwy. Skóra może oddychać, nie jest zapchana, dlatego mogę polecić go osobom ze skłonnością do trądziku. Jest to tak bardzo uniwersalny olejek, że nadaje się tak naprawdę do każdego typu skóry- od suchej po tłustą,  od dojrzałej po skórę dziecka. Zresztą olejek ten jest bardzo często wykorzystywany przy tworzeniu produktów do pielęgnacji dziecięcej skóry. Co zawiera- około 80 % nienasyconych kwasów tłuszczowych, kwas linolowy, kwas oleinowy i kwas linallenowy czyli kwasy typu omega 3,6 i 9. Oprócz tego witaminę A, E, C, B oraz witaminę PP. Witaminy PP i B są często wykorzystywane do produktów tworzonych dla cer przetłuszczających się i tych z trądzikiem. Witaminy A, E i C działają przeciwstarzeniowo, dobrze wpływają na koloryt skóry. Do tej pory stosowałam ten olejek głównie na twarz, natomiast zapewne wypróbuję jego działanie również na włosach, zwłaszcza suchych końcach, mam nadzieję, że jego nawilżające właściwości wpłyną pozytywnie także na ich stan . Swój olejek kupiłam na Ecospa i za buteleczkę mieszczącą 30 ml zapłaciłam 8 zł. 
źródło zdjęcia po prawej klik
4.) Olejek z Czarnuszki- 
No i na koniec (choć powinien być pierwszy:) olejek z Czarnuszki. Olejek genialny, ukochany, wielofunkcyjny. Ten który posiadam jest również olejkiem spożywczym, ale są również niespożywcze wersje. Swego czasu, na jednym ze spotkań blogerek, Pani Renata z Marokosklep opowiadała o jego działaniu. Olejku wtedy nie dostałam, ale nasłuchałam się o tak szerokim spektrum jego działania, że postanowiłam go mieć. Kupiłam go na stoiku w jednym z centr handlowych, gdy już drugi raz w ciągu miesiąca dokuczało mi zapalenie gardła. Tak, piłam ten olejek, jedną łyżkę dziennie, najczęściej przed śniadaniem.  Olej ma działanie przeciwbakteryjne i wpływa na odporność. Jest przeokrutnie niesmaczny, ma nie tylko ostry pieprzowy zapach ale także smak, no ale fakt faktem, następne zapalenie gardła przeszłam jakoś tak łagodniej:) Pani Renata polecała go również również do rozrobienia z wodą w buteleczce z atomizerem i stosowania w ten sposób jako coś w rodzaju spraya do nosa w przypadku kataru. Tak jeszcze olejku nie stosowałam, ale gdy tylko złapie mnie katarzysko, na pewno je nim uraczę:) Olejek z Czarnuszki stosuję często na twarz, zwłaszcza wtedy, gdy zaczyna się wysyp niespodzianek na cerze.  Właściwości antybakteryjne tego olejku muszą być spore bo faktycznie widzę, że jego działanie w przypadku trądziku jest błyskawiczne. Ostatnio nałożyłam ten olej również na włosy (3 godziny przed myciem), olej fajnie je dociążył i zredukował puch, ale nie były przy tym obciążone, dlatego mogę go również polecić do wysokoporowatych włosów. Mój olejek ma 60 ml, jest rzadki i butelka jest nieporęczna (wejście jest dosyć spore) przez co czasem przy dozowaniu wylewa się go zbyt wiele. Można go dostać na MAROKO sklep za około 27 złotych. 
źródło zdjęcia po prawej klik
To by było na tyle, jeśli macie jakieś doświadczenia z tymi olejkami, chętnie poczytam jak sprawdziły się u Was:) osoby, które się olejkami interesują i są ciekawe jak inne olejki sprawdziły sie na mojej cerze, odsyłam do części I i II mojej olejkowej pielęgnacji:) 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty